⛸️ Płacząca Figurka Matki Boskiej
Płacząca figurka z Naju (Korea Południowa). Julii Kim Po po przejściu na katolicyzm stała się gorącą neofitką i jak zapewniają "współpracownicą Maryi w dziele ratowania świata." 30 czerwca 1985 należąca do niej figurka Maryi zaczęła wylewać łzy, często krwawe. Zjawisko to trwało 700 dni.
Skorzystaj z największego serwisu ogłoszeniowego w Polsce! figurka matki bozej - kupuj lub sprzedawaj jeszcze wygodniej w kategorii Kolekcje!
Błogosławiona Matka Boska Figurka Najświętszej Maryi Panny 15cm Świecąca. Stan. Nowy. Wysokość produktu. 0 cm. 16, 25 zł. kup 10% taniej. 25,24 zł z dostawą. Produkt: Figurka Najświętszej Marii Panny 10cm świecąca.
Informacje o Figurka Maryi Panny Figurka z żywicy Matki Boskiej - 13539368403 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2023-04-09 - cena 1131,60 zł English polski українська język
Figurki Matki Boskiej - zobacz zbiory i kolekcje z kategorii Figurki Matki Boskiej w MyViMu.com - Moim Wirtualnym Muzeum
Obiekt wieńczyła rzeźbiona figura Matki Bożej Saletyńskiej. Maryja ukazana w pozycji siedzącej na kamieniu, w długim płaszczu, z głową pochyloną do przodu i twarzą zakrytą obiema dłońmi. Na głowie rzeźby znajdowała się korona opleciona kwiatami róży. Na szyi Maryi znajdował się łańcuch i sznur z kwiatów róży.
Cudowna Figura Matki Boskiej. Figura Matki Bożej Bardzkiej to najstarsza drewniana rzeźba romańska zachowana na Dolnym Śląsku. Wykonana z drewna lipowego, mierzy 43,3 cm. Wnętrze Figury wydłutowano, a w jego górnej części umieszczono siedem rzędów liter, których znaczenia dotąd nie odszyfrowano. Zakomponowana frontalnie i
Figurka Matki Boskiej (Kalwaria Zebrzydowska, بولندا): طالع تعليقات وصور المسافرين عن Figurka Matki Boskiej في Kalwaria Zebrzydowska، بولندا.
The Statuette of the Virgin and Child from the Jesuit Church in Nysa. A Note on the Forgotten Cult of the Notre-Dame de Foy in Silesia The statuette of the Virgin and Child carved in oak wood (23 × 6.5 × 4.4 cm) was an important component of the
Ostatecznie, ok. 1580 roku, wystawiono Madonnę z helskiego kościoła. Nie zachowały się żadne źródła pisane, z których można byłoby wyczytać, w jaki sposób figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem wróciła do Swarzewa. Legenda mówi, ze protestanci helscy wrzucili statuetkę do morza.
Kup Figurka Matki Boskiej w kategorii Rzeźby na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
Figurka Matki Bożej Biała na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz! Figurka Matki Boskiej
r9Px. Pozostałe figury Matki Bożej Produkty z kategorii POZOSTAŁE FIGURY MATKI BOŻEJ. W ofercie figury Matki Bożej z Medjugorje, z Dzieciątkiem, Matki Boskiej Płaczącej, Bolesnej i Szkaplerznej, z przeznaczeniem na pomniki, figury sakralne, dekoracje do ogrodu, do kapliczki i kościoła, figury na cmentarz. Wykonujemy figury na zewnątrz i do wnętrz. „Firma Projektowa” - tworzymy pomniki na cmentarze, rzeźby sakralne, figury świętych i błogosławionych, istniejemy na rynku od 2010 roku, a nasze produkty wykonane są ze szczególną dbałością o ich jakość i estetykę. Nowatorskie pomysły, najlepsze materiały i przystępne ceny sprawiły, że zyskaliśmy duże zaufanie klientów - osób prywatnych, zakładów kamieniarskich i Księży.
Hostia zaczęła krwawić w rękach kapłana. Jej przeniesienie do innego miasteczka zapoczątkowało procesje odprawiane w Boże Ciało. Minęły stulecia, krwawiące hostie wciąż się ukazują. Ksiądz we włoskiej Bolsenie odprawiał mszę, kiedy hostia, którą trzymał, zaczęła krwawić. Próbował ją ukryć. Ślady zauważyli wierni, a ksiądz oprzytomniał. Dotarło do niego, że stał się cud. O sprawie poinformowano papieża Urbana IV. Do Bolseny wysłano teologów. Zabrali oni relikwie i wyruszyli na spotkanie z papieżem. Po drodze dołączali do nich wierni. Kolejni i kolejni. Urban IV wyszedł na spotkanie hostii. Wzruszony ogłosił, że stał się cud. To wydarzenie z 1263 r. uznaje się za początek procesji odprawianych w Boże lat później cud, albo, jak wolą duchowni, wydarzenie o znamionach cudu eucharystycznego, powtórzył się w Legnicy."Bóg miał jakiś plan"– Ciężko powiedzieć, dlaczego akurat u nas. Może Bóg chciał, żeby to się tutaj stało i żeby nasze społeczeństwo było tym dowartościowane. Ja w to wierzę, jestem katolikiem. To piękna sprawa ze strony Boga – uważa Adam, mieszkaniec Może dzięki temu, iż się zdarzył, ludzie staną się lepsi – zastanawia się pani Małgorzata, i dodaje, że "cud miejsca nie wybiera".– To poszło w świat. Ten cud to dobra sprawa dla miasta, taka promocja ze strony Kościoła. Ludzie zaczną do nas przyjeżdżać – prognozuje pan Jerzy.– A dla mnie to bzdura. Różne rzeczy przeżyłem i podchodzę do tego realnie. Mnie to nie przekonuje, raczej się z tego śmieję. Może chcą na tym zarobić, bo kto to widział, w XXI wieku wierzyć w cuda – zastanawia się pan podzieliło się w ocenie cudu. Pojawiają się głosy, że jak Wałbrzych ma swój "złoty pociąg", to Legnica zapragnęła mieć swój cud. Może tak, może badań CBOS wynika, że aż 70 proc. Polaków deklaruje, że w cuda wierzy. Znawców tematu to nie dziwi, bo jak mówią w ostatnich latach społeczeństwo staje się coraz bardziej otwarte na zjawiska nadprzyrodzone. Ludzie łakną czegoś niezwykłego. Dlaczego? Według racjonalistów cuda po prostu dobrze się kojarzą, bo jesteśmy wychowywani w duchu religii. W ten sposób umacnia się wiara w płaczące krwią obrazy i boskie postacie na okiennych szybach."Największe cuda powstają w największej ciszy" - Wilhelm Raabe, niemiecki pisarzPrzez kilkanaście miesięcy o "cudzie" w Legnicy mało kto się w Boże Narodzenie 2013 r. Podczas mszy świętej komunii udzielał ksiądz, który miał problemy z czuciem w palcach. Hostia zamiast na język wiernego trafiła na podłogę. Została podniesiona i zgodnie z panującym zwyczajem umieszczona w naczyniu z wodą. Tam, jak zwykle, miała się rozpuścić. Minęło kilkanaście dni, a komunikant, zamiast się rozpłynąć, na 1/5 powierzchni zabarwił się na czerwono. Poinformowano biskupa. Ten kazał czekać i obserwować. Księża patrzyli i nie dowierzali: niezabarwiona część opadła na dno kielicha i rozpuściła się. Zabarwiona miała się dobrze. Biskup zwołał komisję do zbadania zjawiska. W jej skład weszli duchowni i legnicka kardiolog. Do akcji wkroczyli specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej we materiału z hostii do badań / Źródło: Pobrali 15 próbek. Okazało się, że struktury włókniste najbardziej przypominają włókna mięśniasercowego. W dodatku takiego znajdującego się w stanie agonii. Hostię sprawdzono pod kątem występowania bakterii serratii, czyli pałeczki krwawej, która produkuje czerwony barwnik i powoduje niektóre z cudownych zjawisk. – Nic czerwonego nie wyrosło. To oznacza, że albo bakterii nie było, albo po prostu nie wyrosła. Istnieje prawdopodobieństwo, że bakteria była, ale nie udało się jej namnożyć – wyjaśnia prof. Tadeusz Dobosz z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. I zastrzega, że to wcale nie musi oznaczać, że komunikat jest wolny od tej sprawdzono też pod kątem występowania ludzkiego DNA. Ponad wszelką wątpliwość taką możliwość wykluczono. Rezultaty nie usatysfakcjonowały specjalnej komisji. Pojawiły się kolejne pytania. Sprawę postanowiono przekazać ekspertom z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. W międzyczasie obraz pokazywano kolejnym lekarzom. W większości mieli przyznawać, że "obraz jest trudny do identyfikacji, ale skłaniają się do rozpoznania tkanki mięśnia serca". Do Szczecina próbki osobiście zawiozła legnicka kardiolog. Tamtejsi badacze stwierdzili, że w hostii znajduje się fragment DNA.– Badania wykazały, że struktura genetyczna odpowiadała ludzkiej, ale materiał był uszkodzony i zdegradowany – zastrzega prof. Mirosław Parafiniuk z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. I dodaje: tkanka może pochodzić od każdego ssaka na ziemi. Mogła być ludzka, ale także należeć do krowy albo płetwala fakty o "cudzie w Legnicy" / Wideo: tvn24 "Każdy cud musi znaleźć wytłumaczenie, inaczej jest nie do zniesienia" - Karel Čapek, czeski pisarzKsiądz Tadeusz Dąbski, oficjał Sądu Kościelnego i członek komisji, podkreśla, że badania miały pomóc w uzyskaniu "pewności moralnej". Po otrzymaniu wyników Kościół poinformował o wydarzeniu noszącym znamiona cudu eucharystycznego. Nie oznacza to jednak oficjalnego uznania cudu, bo o tym decyduje jednak wiernym nie jest potrzebne, podobnie jak dokładne ustalenie przyczyn przemiany.– Jeżeli to jest niewytłumaczalne, to dla mnie to jest cud – mówiła jedna z kobiet po niedzielnej mszy w kościele św. Jacka. Inna dodawała: tego nie wymyślono, tego nie mógł ktoś po prostu zrobić. Kolejna była zdania, że nie uwierzy ten, kto nie wierzy. – Do tego wiara jest potrzebna, modlitwa, zaufanie Bogu, zaufanie Kościołowi – wyliczała. – Jesteśmy chrześcijanami i wierzymy, nie widząc – dodała.– Każdy po swojemu odczyta ten znak. Nie chcę, by to przybrało postać jarmarczności. Pan Bóg jest poważny i Kościół też. Nam chodzi po prostu o prawdę – zaznacza ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii św. cudu / Wideo: tvn24 "Jawa to jawa, ilość cudów jest w niej ograniczona" - Hanna Kowalewska, "Julita i huśtawki"Jak w przeszłości bywało z cudami?Dotychczas Kościół potwierdził 133 przypadki cudów eucharystycznych, czyli przemiany wina i chleba w ludzką krew i ciało. Zdecydowana większość to zdarzenia sprzed kilkuset lat. Do tego dochodzi szereg innych, np. zwłoki, które nie ulegają rozkładowi, czy uzdrowienia dokonywane przez świętych. Współcześnie potwierdzonych cudów jest od tego, czy Kościół takie zdarzenia potwierdza, czy nie, mówi się o nich od głoszą przekazy historyczne na początku VIII wieku we włoskim Lanciano pojawił się mnich, który przeżywał kryzys wiary. Podczas mszy hostia w jego dłoniach przemieniła się we fragment ciała, a wino w cieknącą krew. Ta następnie zakrzepła w pięć nierównych grudek. Umieszczono je w relikwiarzu, który do dziś przyciąga w to miejsce wiernych. W latach 70. XX wieku relikwie przebadano. Wyniki mogły zszokować niedowiarków, bo badacze stwierdzili: krew jest prawdziwa, ciało też. Pochodzą od człowieka i mają tę samą grupę krwi – AB – która znajduje się na Całunie Turyńskim. Profesor Odoardo Linoli z Uniwersytetu w Sienie stwierdził też, że ślad odpowiada świeżej ludzkiej krwi. To nie koniec, bo w tkankach nie znaleziono żadnych środków konserwujących. Wydarzenie zostało uznane za kościelnych relacji wynika, że kolejne cuda zdarzały się we wspomnianej już wyżej Bolsenie, a także w innych miejscach we Francji, Hiszpanii i Portugalii, gdzie w połowie XIII wieku wykradziona ze świątyni hostia miała zacząć krwawić. Krew miała pojawić się też we włoskiej Sienie na hostii ukrytej między kartami brewiarza. Z kolei w Amsterdamie chory przyjął hostię, którą później zwymiotował. Ta miała zacząć świecić i w tajemniczy sposób wracać do mężczyzny."Kto nie wierzy w cuda, nie jest realistą" - Dawid Ben Gurion, izraelski politykW 1996 r. znak od Boga pojawił się w Buenos Aires. Okazało się, że po mszy na podłodze leżała hostia. Zgodnie ze zwyczajem złożono ją do naczynia z wodą. Tam, podobnie jak w Legnicy, miała się rozpuścić. Zamiast tego pojawił się na niej czerwony ślad. Sprawa była niejasna. Kardynał Jose Maria Bergoglio, dziś papież Franciszek, zlecił wykonanie badań naukowych. Próbka powędrowała do Nowego Jorku. Stwierdzono, że to ludzkie ciało i krew, w których obecne jest DNA. "W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązaną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje" – powiedział jeden z badaczy, gdy dowiedział się, skąd pochodzi analizowany materiał. To ostatni z cudów eucharystycznych oficjalnie uznanych przez władze 2009 r. głośno było o cudzie w Sokółce. W kościele św. Antoniego ksiądz podczas mszy upuścił konsekrowany komunikant. Później na hostii pojawiła się czerwona plamka. Przebadali ją lekarze i stwierdzili, że znajdują się w niej fragmenty włókien mięśnia sercowego. Zjawiskiem zainteresowało się Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, które o sprawie poinformowało siedem lat po ujawnieniu cudu, mieszkańcy Sokółki doceniają skutki tego, co zaszło. – Przestępstw jest mniej – twierdzi pani Zdzisława. A jej krajanka, pani Marta, mówi, że cudu sama doświadczyła, bo po sześciu dawkach chemii zniknął jej w Sokółce. Materiał z 2009 roku / Wideo: archiwum TVN24 Wrocław Krwawe łzy Matki Boskiej i te z żywicy w środku lasuObok cudów uznanych przez Kościół są też zjawiska niezwykłe, które jednak nie znajdują uznania w oczach duchowieństwa. W najlepszym wypadku Kościół nie wypowiada się o nich pozytywnie, w najgorszych przyznaje: to fałsz, wymierzony w zasady wiary. Mimo to takie zdarzenia mają się najgłośniejszym polskim zdarzeniem był prawdopodobnie cud lubelski. W 1949 r. w miejscowej katedrze na obrazie Matki Boskiej zauważono krwawe łzy. Ludzie płakali i bili przed obrazem pokłony. Wierni nie mieli wątpliwości: stał się cud. Władze komunistyczne z kolei były pewne, że to prowokacja. Wprowadziły nawet zakaz sprzedaży biletów kolejowych do Lublina. Kościół informacji nie udzielał. Biskup lubelski stwierdził lakonicznie, że cudu nie było. Jednak ludzie z niewyjaśnionych zjawisk było zdarzenie z Zabłudowa. Tam w latach 60. mała dziewczynka miała zobaczyć na łące Matkę Boską, która zapowiedziała dziecku, że objawi się ponownie za kilkanaście dni. Do Zabłudowa zjechali wierni. Doszło do przepychanek z milicją. Cudu Kościół nie miała być też, według niektórych, dolnośląska Oława. To właśnie tam działał Kazimierz Domański, który na początku lat 80. miał zobaczyć na swojej posesji Matkę Boską i Jezusa. Po tym do miasta zaczęli przyjeżdżać wierni z całej Polski. Objawień Domańskiego Kościół również nie uznał. "Objawienia są fałszywe, wprowadzają w błąd opinię publiczną, godzą w zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu" – napisano w oświadczeniu Episkopatu Polski w 1986 r. W miejscu objawień powstało koniec XX wieku w oknie jednego z budynków w Zabrzu wierni dopatrywali się wizerunku Matki Boskiej. Pod oknem odmawiali modlitwy, stworzyli kapliczkę. U właścicielki mieszkania miało pojawić się nawet dwóch mężczyzn chętnych na zakup maryjnego okna. Postać Maryi widzieli też mieszkańcy Nowej Huty. Przedstawiciele Kościoła mówili wprost: to ludzka naiwność, z objawieniami za wiele wspólnego to nie ma."Cudowne" okno w Zabrzu. Materiał z 1999 roku / Wideo: archiwum TVN24 W 2012 r. w lesie pod Częstochową wierni dopatrzyli się twarzy Matki Boskiej na jednym z drzew. – To cud. Nikt by tego przecież tak nie namalował – opowiadała pani Władysława. Jej towarzyszka mówiła: Matka Boża żywicą płacze, z daleka widać koronę. Leśnicy nie mieli jednak złudzeń. – Wyciek żywicy, rozwój grzybów i zjawiska biochemiczne powodują, że pojawiają się przebarwienia – wyjaśniał wówczas Paweł Krej z Nadleśnictwa kolei pielgrzymi zmierzający do Częstochowy upatrzyli sobie korę 700-letniej lipy w Cielętnikach. Wszystko dlatego, że wierzą w to, że kora drzewa leczy zęby. Już przed wojną miejscowy proboszcz, chcąc powstrzymać proceder, polecił zamazać cały pień w Legnicy nie widzieli jeszcze cudownej hostii. Czekają. – Jest mocne pragnienie, by relikwiarz pokazać jeszcze w czerwcu, ale nie jest to łatwe. Czekamy w napięciu, bo nie od nas wszystko zależy – przyznaje proboszcz Ziombra."Cudowna" lipa spod Częstochowy / Wideo: archiwum TVN24 *****O fenomen cudów zapytaliśmy ekspertówDr Maciej Krzywosz, twórca i szef Pracowni Badań i Dokumentacji Zjawisk Mirakularnych na Uniwersytecie w BiałymstokuCuda się zmieniają. Dlaczego? W ostatnich latach wzrasta otwartość społeczeństwa na zjawiska nadprzyrodzone. Odchodzi się od podejścia naukowego, a liczba objawień i cudownych zdarzeń jest przeogromna. Możemy powiedzieć, że żyjemy w czasach, kiedy tych zdarzeń jest najwięcej. Ludzie kwestionują dziś oświeceniowy paradygmat. Charakter cudów się zmienia. Obecnie widać przesunięcie, coraz więcej jest takich, których naukowo nie trzeba wyjaśniać. Coś, co dla ekspertów nie byłoby cudem, a zwykły człowiek będzie traktował to jako znak czy interwencję boską. Chodzi o zdarzenia, które da się wytłumaczyć na gruncie przypadku. To takie przesunięcie w stronę cudów prywatnych, indywidualnych. Dla jednych spotkanie dawno niewidzianego znajomego, które skutkuje radykalną zmianą życia, np. porzuceniem nałogów, będzie przypadkiem, ale osoba głęboko wierząca może doszukiwać się w takim spotkaniu działania boskiego. To, że kwestie indywidualne są coraz bardziej popularne, to uzupełnienie oferty Kościoła. Za popularność dużych cudownych zdarzeń odpowiadają mass media i to, jak często wierni zwracają ku danemu z Legnicy to drugi w ostatnim czasie cud eucharystyczny w Polsce. Jak to wytłumaczyć? Cud eucharystyczny jest raczej mało popularny w kraju, w którym panuje kult maryjny. Objawienia, które dla ludu są cudami, są przeważnie związane właśnie z tym kultem. Przypadek z Legnicy to drugi w ostatnim czasie, po Sokółce, polski cud eucharystyczny. Taka częstotliwość pojawienia się tych zdarzeń to fenomen, bo wcześniej mieliśmy z nimi do czynienia głównie w okresie średniowiecza i kontrreformacji. Jednak na razie nie zanosi się na to, by kult eucharystyczny mógł wyprzeć ten maryjny. Wypracowanie takiej przewagi zależałoby od powstania stabilnego kultu, musiałoby dojść do pewnej zmiany w jego krajobrazie. Jaki jest stosunek Kościoła do doniesień o cudach? Sceptyczny. Bierze się to z odpowiedzialności, jaka na nim ciąży. Kościół zajmuje się cudami przez duże "c", związanymi z procesami kanonizacji i beatyfikacji. Bada je zwykle po śmierci kandydata na błogosławionego czy świętego. Takimi jak płaczące obrazy czy figurki zajmuje się niezwykle rzadko. Płacząca figurka z Akity i płacząca płaskorzeźba z Syrakuz to jedyne znane mi przypadki takich zdarzeń, które znalazły formalne uznanie w oczach duchownych. Kościół jest ostrożny, bo nie chce narazić swojego autorytetu. Czerpie ze swojego doświadczenia, bo w historii zdarzały się już oszustwa. We Włoszech w latach 90. wykryto płaczącą figurkę Maryi, która działała na pilota. Najstarsze z takich oszustw pochodzi z XV wieku. Nie inaczej jest w przypadku wizjonerów. Dlatego zachowuje ostrożność i odpowiedzialność. I czeka. Jeśli ludzie będą podążali do Sokółki czy Legnicy, wtedy za jakieś 100 lat miejscowy biskup wyda oficjalny dekret o cudzie, legitymizując zdarzenie. Jeśli zaś wierni przestaną odwiedzać dane miejsce, bo stwierdzą, że nie otrzymują żadnych łask, to cuda te zostaną, jak wiele innych, zwyczajnie zapomniane.***Jacek Tabisz, Polskie Stowarzyszenie RacjonalistówSkąd się biorą cuda? Dla mnie nie ma czegoś takiego jak cuda. Jeśli wierzy się w bardziej naukowe wyjaśnienie świata, to nie wierzy się w cuda. Na przykład taki cud hostii uderza nie tylko w tych, którzy myślą racjonalnie, ale też w przedstawicieli innych religii. Dlaczego krwawiąca hostia nie zdarza się protestantom, dlaczego w Polsce nikt nie widzi imienia Allaha na niebie albo dlaczego Hindusi nie widzą na szybach Matki Boskiej. To uwarunkowania kulturowe. Tylko katolicy wierzą w to, że hostia ma związek z rzeczywistym ciałem Jezusa. Wizje biblijne są po prostu mało zgodne z naukowym obrazem świata. Ludźmi rządzą emocje. Wiele osób kultywuje religię, bo była w jej duchu wychowywana. Nie są filozofami i nie zadają sobie różnych pytań, więc wierzą w krwawiącą hostię, bo nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiali. Nie mają innego odniesienia niż pozytywne emocje i wspomnienia wyniesione z na szybie, Jezus na drzewie… Psycholodzy ewolucyjni podkreślają, że mózg człowieka składa się z różnych modułów, podobnie jak zbudowany jest komputer. Jednym z takich modułów jest moduł rozpoznawania twarzy. Człowiek ma skłonność do widzenia twarzy we wszystkim: na toście, na szybie, na drzewie czy w kałuży. Jeśli dodamy do tego głęboką wiarę, to wiadomo, że człowiek nie zobaczy twarzy sąsiada, tylko kogoś dla niego ważnego – zazwyczaj osoby cudzie z Legnicy Przy okazji cudu w Sokółce złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury (sugerowano w nim że mogło dojść do zbezczeszczenia zwłok – przyp. red.). Przy okazji wydarzeń w Legnicy nie zdecydowaliśmy się na taki krok. Wtedy to był happening, teraz zdecydowaliśmy się na rozmowę z naukowcem z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Usłyszeliśmy, że racjonalny naukowiec niczego nie wyklucza, ale bada. Specjalista zachował się obiektywnie. Obalono tezę o tym, że na hostii pojawiła się bakteria powodująca czerwoną barwę. Osobiście nie wierzę w cuda, ale zakładanie od razu, że może być to bakteria, to złośliwość.
słynna figura Matki Boskiej została nagrana „płaczącymi” łzami krwi. ludzie przybyli do domu rodziny Frias w mieście Metan w prowincji Salta w północno-zachodniej Argentynie, aby zobaczyć posąg znany jako dziewica mistycznej róży. na początku tego roku pojawił się na międzynarodowych nagłówkach, kiedy to został sfilmowany pozornie płaczącymi łzami krwi., jej właścicielka Rosana Mendoza Frias zarejestrowała zjawisko pozornie powtarzające się. w teledysku można zobaczyć posąg z czerwoną cieczą na twarzy, która wydaje się pochodzić z jego oczu. posąg po raz pierwszy został przywieziony do jej domu osiem lat temu, po tym jak poroniła-poinformowała Rosana., posąg teraz”płakał”38 razy, według jego właściciel Rosana Frias(Image: CEN /@diariodigitalmetan) powiedziała: „zawsze mówię ludziom, że to zależy od wiary, a nie od nas, ponieważ nic nie robimy, otwieramy tylko nasze drzwi aby mogli tu przyjść, aby się modlić, a przez nią Bóg dokona cudu.” według Rosany po raz pierwszy zaczął „crying blood” w kwietniu 2017 roku., Dziewica mistycznej róży została powiązana z kilkoma „cudami”, takimi jak kobieta, która miała 3-centymetrowy guz, który podobno zniknął po wizycie na posągu., Virgin of the Mystic Rose(Image: CEN/El Tribuno) właścicielka zbudowała wyznaczone miejsce dla figury w swoim domu z Pomocą innych i własnych pieniędzy, tworząc szklaną szafkę, aby ją chronić. około 30 osób zbiera się przed figurą, aby modlić się od poniedziałku do piątku, zgodnie z doniesieniami. podczas gdy część świata katolickiego wydaje się zainspirowana dziewicą mistycznej róży, ma – jak wszystkie z wielu posągów, które ludzie twierdzą, że płaczą – przyciąga sprawiedliwą część sceptyków., figura Matki Boskiej najwyraźniej płacze łzy krwi(Image: CEN/El Tribuno) niektóre strony internetowe sprzedają zestawy „zrób to sam płacząca Madonna”, które zapewniają przewodnik krok po kroku, jak sprawić wrażenie, że figura płacze. w 1995 roku w mieście Civitavecchia we Włoszech ukazał się posąg Madonny płaczącej krwią. chociaż 60 świadków, w tym biskup, zeznało o rzekomym cudzie, badania wykazały, że krew należała do mężczyzny., właściciel posągu, Fabio Gregori, odmówił wykonania testu DNA. w 2018 roku figura Maryi w Kościele katolickim Our Lady Guadalupe w Hobbs w Nowym Meksyku została uznana za „płaczącą” oliwę z oliwek o zapachu róży. potencjał oszustwa doprowadził Kościół Katolicki do ustanowienia bardzo wysokich barier dla akceptacji autentycznych płaczących posągów.
10. Krwawiąca Matka Boska z Akita Fot. Płacząca figura Matki Bożej z Akita Płaczącą i krwawiącą figurę Matki Boskiej z japońskiej miejscowości Akita widziało ponad 500 osób. Pierwszymi świadkami niecodziennego zdarzenia były siostry zakonne. Cudowne wydarzenia miały miejsce w 1973 r. Zanim siostry ujrzały krwawiącą figurę, jedna z nich, siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa była uczestniczką przeżyć mistycznych, w trakcie których widziała wydobywające się z tabernakulum światło, rozjaśniające swoim blaskiem cały kościół. Kilka kilometrów od centrum miasta Akita w Japonii mieści się dom wspólnoty Sióstr Służebniczek Eucharystii, w którym siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa rozpoczęła nowicjat w roku 1973. Wcześniej uczyła religii przy katolickiej parafii. Pracę tę jednak, w wieku 41 lat, musiała przerwać z powodu nagłej i całkowitej utraty słuchu. Pomimo choroby, została przyjęta do wspólnoty zakonnej, która istniała zaledwie od kilku lat. 12 czerwca 1973 r. siostra Agnieszka była sama w klasztorze. Kiedy rano otwierała tabernakulum w celu adoracji Najświętszego Sakramentu, poraziło ją niezwykłe światło. Instynktownie, pod wpływem wielkiego wrażenia, osunęła się na podłogę. Kiedy doszła do siebie, próbowała w jakiś sposób ustalić, czy stała się ofiarą przywidzenia, czy też rzeczywiście zaszło coś nadzwyczajnego. Scena ta powtórzyła się nazajutrz rano, a także w kilka dni potem, podczas adoracji wraz z innymi siostrami. Pozostałe siostry nie widziały jednak tajemniczego światła. Na początku lipca, w czasie wieczornej modlitwy wspólnotowej, siostra Agnieszka dostrzegła na swej lewej dłoni jakby zranienie w formie krzyża, o wymiarach mniej więcej dwa na trzy centymetry. Z powodu intensywnego bólu nie potrafiła zasnąć w nocy. Mniej więcej około trzeciej nad ranem usłyszała następujące słowa: „Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Pójdźmy teraz razem do kaplicy”. Mówiąca osoba do złudzenia przypominała Agnieszce jej własną, najstarszą siostrę, która niedawno zmarła. Kiedy instynktownie wypowiedziała jej imię, zjawa zaprzeczyła skinieniem głowy i powiedziała z uśmiechem: „Jestem tym, który zawsze stoi u twego boku i czuwa nad tobą”. Po kilku chwilach adoracji przed ołtarzem, siostra przybliżyła się do figury Matki Bożej i spostrzegła na jej dłoni ranę. Nagle jakby ze statuy wypłynęły słowa: „Moja córko, nowicjuszko moja, dowiodłaś posłuszeństwa poprzez opuszczenie wszystkiego, aby naśladować mnie. Twoja głuchota jest ciężka do zniesienia? Niebawem zostaniesz uzdrowiona, bądź pewna tego. Zachowaj cierpliwość także w tym ostatnim doświadczeniu. Rana na dłoni sprawia ci ból? Módl się w duchu wynagrodzenia za grzechy ludzkości. Wszystkie córki ze wspólnoty są mi szczególnie drogie, każdą z nich strzegę jak źrenicę w oku. Czy dobrze odmawiasz modlitwę Służebniczek Eucharystii? Pomódlmy się razem…” Wspomnianą modlitwę ułożył dla wspólnoty sióstr miejscowy biskup. Siostry odmawiają ją często, błagając Jezusa w Hostii, aby przyjął ich codzienne ofiary ku chwale Ojca i dla zbawieniu ludzi. Gdy tylko głos z figury ustał, ponownie zjawił się anioł i przemówił do siostry: „Módl się wiele za papieża, biskupów i księży. Od chwili twego chrztu aż dotąd, modlisz się za nich wiernie. Nie ustawaj w tej gorącej modlitwie. Donieś twemu przełożonemu o tym, co powiedziałem ci dziś i uczyń tak, jak on ci poleci”. Po tych słowach, anioł wypowiedział następującą modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Ojca, ześlij teraz Ducha Twego na ziemię. Spraw, aby Duch Święty zamieszkał w sercach wszystkich narodów i chronił je od upadku, katastrofy i wojny”. W pierwszy piątek lipca siostra Agnieszka poprosiła inną zakonnicę o przyglądnięcie się figurze Maryi. Sama nie czuła się na siłach sprawdzić, czy dłoń figury wciąż krwawi. Ponieważ siostra ta długo nie wracała, więc Agnieszka postanowiła sama udać się do kaplicy. Ujrzała swą współsiostrę we łzach, leżącą u stóp statuy. Obydwie wyraźnie widziały skrwawioną dłoń Maryi. Tego dnia także inne siostry widziały krwawiącą ranę. W czwartek następnego tygodnia, w czasie modlitwy, krew ponownie wypływała stróżkami. Poruszone dogłębnie tym niezwykłym zjawiskiem siostry, z trudnością zachowywały normalny rytm zajęć. 25 lipca w domu sióstr zawitał ksiądz biskup Ito, ordynariusz miejsca. Nazajutrz, ks. biskup przewodniczył uroczystości ponowienia ślubów zakonnych przez dwie siostry ze wspólnoty. W czasie wspólnego różańca, poprzedzającego mszę św., z dłoni Maryi zaczęła płynąć krew, znacznie obficiej, niż poprzednimi razy. W trakcie modlitwy siostra Agnieszka odczuwała coraz silniejszy ból w lewej dłoni, natomiast następnego dnia rana krwawiła. Ks. biskup Ito nie mógł pohamować swego zdumienia. W nocy siostra daremnie usiłowała usnąć. Około drugiej, nie wytrzymując z bólu, udała się do kaplicy. Po chwili usłyszała słowa anioła: „Twoje cierpienie dobiega dziś kresu. Zachowuj starannie wspomnienie o krwi Maryi i wypisz je sobie głęboko w sercu. Ta krew posiada głębokie znaczenie: ta cenna krew jest wylana w celu uproszenia wam nawrócenia i pokoju oraz dla wynagrodzenia ludzkich zniewag i niewdzięczności wobec Boga”. Gdy anioł przestał mówić, ból całkowicie ustał, rana i krew zanikły i dłoń powróciła do normalnego stanu. Łzy na policzku figury 29 września, podczas odmawiania różańca, siostry zauważyły, że statua Maryi pokryła się lśniącą cieczą. Przybliżywszy się do figury, zauważyły także, że rana na dłoni całkowicie zanikła. Wieczorem zjawisko się nasiliło: ze statuy stróżkami spływała ciecz, przypominająca ludzki pot. Kawałkami tkaniny siostry zaczęły ocierać twarz i szyję Maryi, skąd płyn wyciekał najintensywniej. Gdy w końcu figura została osuszona, zaczął się z niej wydzielać zapach róż i lilii, co trwało aż do połowy października. Pierwsza sobota stycznia 1975 r. była ostatnim dniem rekolekcji dla grupy dwudziestu sióstr. W czasie sprzątania kaplicy jedna z nich zauważyła, że podstawa figury Madonny jest mokra. Ze zdumieniem stwierdziła, że z oczu Maryi wypływają łzy. Fenomen powtórzył się jeszcze dwukrotnie w ciągu tego samego dnia, czego naocznym świadkiem był ks. biskup Ito. Po błogosławieństwie eucharystycznym, siostrze Agnieszce ukazał się anioł: „Nie bądź zdumiona widząc, że Maryja płacze. Każda dusza jest Jej niewypowiedzianie droga. Maryja płacze, ponieważ pragnie nawrócenia jak największej ilości dusz; pragnie, aby ludzie poświęcali się Jezusowi oraz Ojcu za Jej przyczyną. Ukazuje Ona swój ból, aby ożywić waszą słabnącą wiarę. Teraz, gdyście zobaczyły łzy Maryi, nie bójcie się o nich mówić z odwagą, aby pocieszyć Ją. Rozszerzajcie to nabożeństwo dla Jej większej chwały i dla chwały Jej Syna”. Figura z Akita pomiędzy 4 stycznia 1975 a 15 września 1981 płakała aż 101 razy. Świadkami tego niezwykłego zjawiska było prawie 500 osób, w tym czterokrotnie biskup. Badania naukowe przeprowadzone przez prof. Sagisakę, specjalistę z dziedziny medycyny sądowej na Wydziale Medycyny Uniwerstytetu w Akita wykazały, że były to rzeczywiście ludzkie łzy. Początkowo Kościół nie uznawał objawień w Akita. Pierwsza komisja powołana do zbadania zjawisk w 1976 roku, zajęła stanowisko negatywne. W 1982 r., po zakończeniu objawień, ponownie szczegółowo zbadano sprawę. 22 kwietnia 1984 r. Shojiro Ito, biskup Niigata, a później w 1988 r. również kardynał Ratzinger uznali objawienia za prawdziwe. 9. Objawienia Matki Boskiej w Lourdes Fot. Grota Massabielska w Lourdes Św. Bernadetta była świadkiem objawień Matki Bożej, które miały miejsce w 1858 r. Maryja ukazywała się jej w jaskini i nakazywała pić wodę ze znajdującego się nieopodal strumienia oraz modlić się. Bernadetta widziała Matkę Bożą 18 razy. Wkrótce w miejsce objawień Maryi, zaczęły wyruszać tłumy wiernych, o czym Bernadetta nie wiedziała do końca życia. Nawet najciężej chore osoby pijące wodę ze źródła dostępowały uzdrowień. Dziś w miejsce cudownych wydarzeń, każdego roku udają się miliony wiernych. Biuro Medyczne w Lourdes potwierdziło 68 przypadków, w których doszło do cudownych uzdrowień, wymykających się współczesnej medycynie ze wszelkich ram. W rzeczywistości wielu pielgrzymów poświadcza znacznie większą liczbę niesamowitych zdarzeń. Aktualnie Biuro Medyczne w Lourdes bada kolejne cuda, które dokonały się w Lourdes. Tymczasem ciało św. Bernadetty, mimo że nie zostało poddane żadnym zabiegom konserwującym, nie uległo rozkładowi. Nienaruszone znajduje się w relikwiarzu, w kaplicy kościelnej w Nevers. Proces gnilny nie występuje ani na zewnątrz, ani wewnątrz ciała. Fot. Św. Bernadetta 8. Zwłoki, które nie ulegają rozkładowi Fot. Św. Stanisław Kostka Fot. Pius IX Kościół ma w swoich szeregach wielu świętych, na ciałach których upływający czas nie pozostawił żadnych widocznych śladów. Mimo, że upłynęło nawet kilkanaście wieków, a zwłoki nie zostały zakonserwowane, ciała wyglądają tak, jakby dopiero złożono je do grobu. Władze kościoła, podczas procesów, które poprzedzają kanonizację, sygnał taki traktują jako oznakę świętości. Do grona świętych, których ciała przetrwały próbę czasu, należą wspomniana św. Bernadetta, św. Jan Bosko i św. Stanisław Kostka. Do zaszczytnego grona należą też papieże Pius IX i Jan XXIII. Mimo wielu prób wyjaśnienia podobnych właściwości, nie udało się znaleźć jednoznacznej i racjonalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące niezwykłej trwałości ciał wielu świętych. 7. Noga, która odrosła Miguel Juan Pellicer, jako młody chłopak uległ groźnemu wypadkowi, w wyniku którego amputowano mu nogę. Jednak ponad dwa lata później kończyna została mu przywrócona. Jak sam później stwierdził, stało się to dzięki żarliwej modlitwie skierowanej do Matki Bożej z Pilar, Cud miał miejsce 29 marca 1640 r. Pellicer po wieczornej modlitwie położył się spać. Gdy chwilę później jego matka weszła do pokoju, doznała szoku. Spod narzuty, którą był przykryty chłopak wystawały dwie nogi. Prawa kończyna, którą stracił 29 miesięcy wcześniej, podczas zabiegu amputacji, przeprowadzonego w szpitalu w Saragossie, była cała i zdrowa na swoim miejscu. Wkrótce po stwierdzeniu uzdrowienia, w domu chłopaka pojawiły się władze kościelne, lekarz i świadkowie. Zjawili się notariusze, którzy sporządzili akt zaświadczający o niesamowitym wydarzeniu. Wkrótce wiadomość o cudownym uzdrowieniu rozniosła się po całej Hiszpanii, a po ogłoszeniu autentyczności cudu, Miguel Juan Pellicer został przyjęty przez króla Filipa IV na prywatnej audiencji. 6. Latający święty Fot. książka: Józef z Kupertynu. Święty patron studentów – Gustavo Parisciani Fot. Św. Józef z Kupertynu Pochodzący z Włoch, św. Józef z Cupertino żył w XVII w. Dziś uznawany za patrona lotników i podróżników, miał niespotykaną umiejętność. Potrafił latać. W 1630 r., w trakcie jednej z procesji upamiętniającej św. Franciszka z Asyżu, Józef wzniósł się w powietrze i znalazł się ponad rozmodlonym tłumem. Gdy wreszcie udało mu się wylądować, był tak zawstydzony, że uciekł wiernym sprzed oczu, by ukryć się w domu swojej matki. Najbardziej znany lot Józefa z Cupertino odbył się podczas papieskiej wizytacji w klasztorze, która miała miejsce podczas pontyfikatu Urbana VIII. Gdy św. Józef nachylił się, by ucałować stopy Ojca Świętego, wzleciał w powietrze. Inne jego uniesienie miało miejsce podczas mszy, która odbyła się w 1663 r. z okazji Święta Wniebowzięcia. Jego wzbicie się w powietrze widziało wówczas kilka tysięcy osób. Według wielu relacji, św. Józef podczas modlitwy doznawał ekstazy. Czasami wystarczał widok świętego obrazu lub pieśń kościelna. Unoszenie się w powietrze było podobno wynikiem jego ekstatycznych przeżyć. Jego mistyczne ekstazy były tak częste i silne, że niejednokrotnie zamykano go w klasztorze. 5. Stygmaty Teresy Neumann Fot. Teresa Neumann Była głęboko wierzącą osobą. W 1919 r. podczas wypadku złamała kręgosłup, a wkrótce potem straciła wzrok. Przykuta do łóżka, modliła się o uzdrowienie do Teresy z Lisieux. I uzdrowienie nadeszło. W 1923 r. podczas beatyfikacji siostry Teresy z Lisieux, jej ociemniała imienniczka odzyskała wzrok. Niedługo później, gdy błogosławiona Teresa została ogłoszona świętą, Teresa Neumann zyskała władzę w nogach. Wkrótce kobieta została obdarzona stygmatami. Broczące krwią rany zaczęły pojawiać się w tych miejscach ciała, w które według religii chrześcijańskiej Chrystusowi przybito gwoździe, przytwierdzając go do krzyża. Poza tym krew strumieniami wypływała również z jej oczu. Krwawiące rany pojawiały się w każdy czwartek. W piątek o 15-ej, kobieta zapadała w głęboki sen, z którego budziła z zagojonymi ranami, i pełna życia wracała do codziennych obowiązków. Wszystko to trwało przez 36 dodać, że wraz z dniem pojawienia się pierwszych stygmatów, kobieta przestała jeść i pić. Posilała się wyłącznie Komunią Świętą. Naukowcy i lekarze, którzy przychodzili do niej, by obalić teorię dotyczącą jej sposobu żywienia, musieli uznać ją jako prawdę. W trakcie jednego z testów lekarze czuwali przy niej 24 godziny i 7 dni w tygodniu. W tym czasie przyjmowała ona raz dziennie wyłącznie komunię. Brak normalnej diety nie odbił się wg lekarzy na jej zdrowiu. 4. Bilokacja Ojca Pio Fot. Św. Ojciec Pio Bilokacja, zwana również dwulokacją to niewytłumaczalne zjawisko polegające na tym, że jedna osoba może przebywać w dwóch miejscach jednocześnie. Człowiekiem, któremu przypisywano takie zdolności był Ojciec Pio. Wg relacji świadków, kapłan był wielokrotnie widziany w dwóch miejscach o tym samym z takich wypadków miał miejsce podczas mszy beatyfikacyjnej św. Teresy, odbywającej się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ojciec Pio był widziany w jej trakcie, mimo, że w tym samym czasie przebywał w swoim klasztorze. Jedną z osób, które ujrzały go na uroczystościach w Watykanie był św. Luigi zanotowano kilkanaście przypadków, gdy Ojciec Pio był widziany w dwóch miejscach równocześnie. Ostatni raz zdarzyło się to na dzień przed śmiercią duchownego. Właśnie wtedy odwiedził w Genui rannego Ojca Umile, z którym się pożegnał. Następnego dnia Ojciec Pio zmarł. 3. Cud w Lanciano Fot. Ciało Chrystusa w Lanciano Miał miejsce w VIII w., podczas Mszy św. sprawowanej przez mnicha bazyliańskiego, który przeżywał kryzys wiary. W trakcie uroczystości, znajdująca się w monstrancji hostia, symbolizująca w kościele Ciało Chrystusa, uległa przemianie. Kawałek opłatka zamienił się w prawdziwe ciało i krew. Zarówno ciało i krew, będące efektem tamtego zdarzenia przetrwały próbę czasu. Kościół uznał to za cud. Tymczasem naukowcy, którzy wykonali szczegółowe badania nie mają wątpliwości, że w monstrancji znajduje się prawdziwa tkanka ludzka i krew. Wyniki dociekań naukowców jednoznacznie określają grupę krwi, jako „AB”. Ciało stanowiące fragment tkanki mięśnia sercowego posiada tę samą grupę. Identyczną grupę krwi stwierdzono na Całunie Turyńskim. Tkanka, którą poddano obserwacji, nie posiadała śladów nacięć, co wykluczyło ingerencję człowieka w zdarzenie. Zadziwiające jest to, że pomimo braku zastosowania jakichkolwiek substancji konserwujących, żaden z elementów nie uległ rozkładowi. Efekt tamtego cudu sprzed ponad 1000 lat można do dziś oglądać w kościele w Lanciano. 2. „Ożywająca krew” św. Januarego Papież Franciszek z relikwiami św. Januarego (STEFANO RELLANDINI / REUTERS / REUTERS) Święty January jest chrześcijańskim męczennikiem, który za swoje przekonania zginął w 305 r. Jego relikwie zostały umieszczone w Neapolu. Jednak obiektem największego zainteresowania wiernych kościoła, jak i naukowców jest ampułka zawierająca krew świętego, która regularnie zmienia stan skupienia. Krew zmienia stan ze stałego w ciekły 19 września każdego roku. Jest to rocznica śmierci męczennika. Cud przemiany ma miejsce również w pierwszą niedzielę maja, a często zdarza się to także 19 grudnia. Czas, który jest potrzebny na zamianę zakrzepłej krwi w ciecz jest niejednorodny. Często dzieje się to momentalnie, ale niejednokrotnie już zmiana stanu skupienia dokonywała się przez wiele godzin. Testy wykazały, że krew nie zawiera żadnych związków chemicznych, które stymulowałyby ten proces. Zdarzali się naukowcy, którzy stosując naukową nomenklaturę wyjaśniali zachodzące zjawisko, jednak ich próby doprowadzenia do podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych, zawsze kończyły się fiaskiem. 1. Cud Słońca Fot. „Cud słońca” w Fatimie, 13 października 1917 r., poświadczony przez osób Jeden z najbardziej spektakularnych cudów miał miejsce 13 października 1917 r. w Portugalii. Według trójki dzieci, które były świadkami objawień Matki Boskiej w Fatimie, tego dnia miał zdarzyć się cud zapowiedziany wcześniej przez Maryję. Wspomnianego dnia pole nieopodal Fatimy wypełniło się 70-cio tysięcznym tłumem. Wśród przybyłych, znalazło się wielu naukowców oraz rzesze ateistów, którzy z przymrużeniem oka spoglądali na wiernych, którzy pojawili się na polu oczekując na zapowiedziany cud. W pewnym momencie niebo spowiły ciemne chmury, a na zgromadzony tłum spadł deszcz, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. W chwilę później zza gęstych chmur wyszło Słońce, które zaczęło… wirować. Świadkowie relacjonowali, że Słońce wykonując niesamowity taniec, jednocześnie zaczęło zbliżać się do Ziemi. Obracająca się świetlista tarcza widziana była przez 70 tysięcy osób. Wiele z nich spodziewało się rychłej katastrofy, która spowoduje koniec świata. Do niczego podobnego nie doszło. Zamiast tego Słońce błyskawicznie osuszyło ludzi. Tego dnia wielu niewierzących, nawróciło się. Oczywiście wciąż jest mnóstwo sceptyków z prof. Richardem Dawkinsem na czele, którzy sugerują, że tamtego pamiętnego dnia doszło po prostu do zbiorowej halucynacji. Czy zatem ateiści zamknięci na przeżycia mistyczne, którzy z czystej ciekawości przybyli wówczas na pole, również brali udział w zbiorowej paranoi?
Płacząca figurka Matki Boskiej z Niżankowic Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Płaczące figurki i im podobne to dowód z niewiedzy: "nie wiemy jak, więc to Bóg". Dowód bezwartościowy na tym etapie. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 17:59 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu....podaj link, ekspertyzy...albo zamilknij, bo Twoje "uczony wywody" pustosłowa są żałosne. Śr wrz 24, 2008 18:14 movsd Dołączył(a): Wt sie 05, 2008 12:15Posty: 815 Alus napisał(a):Więc "wiedzący" w interesie nierozumnych winni przestawić udokumentowane dowody fałszu O nie nie! Ty twierdzisz że to cud - ty to udowadniasz. W przeciwnym razie nie ma o czym mówić. Tak zresztą jest z każdą hipotezą naukową - dopóki się nie przedstawi dowodów jest ona tylko bezwartościową hipotezą. Śr wrz 24, 2008 18:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Przeczytaj zatem moje wypowiedzi w tym wątku - czy wypowiadam się autorytatywnie o cudzie, w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone zjawisko. Tylko nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Śr wrz 24, 2008 18:40 Atei_ Dołączył(a): Pt sie 08, 2008 19:55Posty: 316 Cytuj:w przeciwieństwie do osób, które "wiedzą", że napewno nie jest to żadne nadprzyrodzone nie potrafią tego racjonalnie udowodnić, udokumentować. Na świecie jest wiele zjawisk które na pierwszy rzut oka wydają się być czymś nadzwyczajnym, a potem okazuje się, że to nic niezwykłego. Dlaczego i w tym przypadku miałoby być inaczej? Dowód z niewiedzy nie jest wartościowy. Tego też nie potrafię wyjaśnić: (program typu "mam talent"). Mimo tego nie uważam, że tamta para wykorzystywała paranormalne umiejętności. _________________Nie ma dowodu na istnienie Boga, nie ma też dowodu na jego nieistnienie. Wszystko sprowadza się do kwestii wiary, lub braku wiary. Śr wrz 24, 2008 19:01 Anonim (konto usunięte) Alus napisał(a):desmaskatorzy "oszustw" Kościoła powinni w try miga wykazać kłamastwo i zatem stoi na przeszkodzie aby "naukowo" zdementować "efekt płaczacej figurki"?????...paplanie na forum nic nie wyjaśnia Czy myślisz, że jak ktoś robi na Matce Boskiej niezłą kasę, to pozwoli jakiemuś ateiście go zdemaskować i pozwoli badać figurę, w dodatku świętą ? Zresztą w meksyku bodajże sprzedaje się takie specjalne figurki, które płaczą. Śr wrz 24, 2008 22:17 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "Bodajże" to nie argument ....specjalne figurki sprzedawane na straganach, to bibeloty i tak są tylko traktowane, element folkloru i pracy rzemieslników Pierwsze co robi Kościół w przypadku zjawiska płaczących figur ( nie mówię o tych jarmarcznych ), to zleca ich wszechstronne badanie fachowym laboratoriom, instytutom naukowym. I tylko w przypadku takich, które otrzymują z gremium naukowym diagnozę iż są to krople łez ludzich, czy oznakowane grupy krwi, w przypadku krwawych łez, wydawane jest zezwolenie na pielgrzymowanie. "Ktoś robi na Matce Boskiej duża kasę"...jak zwykle sprowadzanie wszyskiego do mamony - ten koronny "argument" jest tak wyświechtany, że inteligentnym ateistom stanowi ujmę posługiwanie się nim Cz wrz 25, 2008 8:15 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Te płaczące figurki, wizerunki na szybach, ślady w zbożu i inne znaki to według mnie kompletna bzdura. Albo na prawdę wierzycie w Boga, albo potrzebujecie tych żałosnych cudzików aby móc uwierzyć. Gdyby Wszechmogący Bóg chciał dać Wam jakiś znak, to na pewno stać by go było na coś bardziej spektakularnego. Toż to David Copperfield robi lepsze cuda, jak choćby znikniecie 70 tonowego pociągu, a to tylko sztuczka iluzjonisty. Cz wrz 25, 2008 8:38 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich mentalności. Tyle, że Kościół nie zajmuje się iluzjami ani na scenie, ani na szybach, ni w zbożu i nikomu nie zaleca wiary w nie:D Cz wrz 25, 2008 11:22 R6 Dołączył(a): So mar 26, 2005 23:58Posty: 3079 Do mnie widać i Bóg nie potrafi znaków dostosować. _________________Wadą wiary jest to, że jest wiarą. ... , Cz wrz 25, 2008 11:26 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 To Twoje zdanie Cz wrz 25, 2008 11:32 Majkel ze Stalowej zbanowany na stałe Dołączył(a): N lut 03, 2008 0:23Posty: 246 Przy okazji i ja wtrącę swoje pomysły. Na moje pytanie: Kim jest Maryja? Kościół odpowiada: jest Matką Syna Bożego Jezusa Chrystusa a także Matką Kościoła. Na moje pytanie: w jaki sposób Maryja jest Matką Kościoła? Kościół odpowiada: od wieków uczestniczy w historii Kościoła jako Orędowniczka do Boga i wstawia się za światem. Na moje pytanie: w jaki sposób powinienem nawiązać osobisty kontakt z Maryją? Kościół odpowiada - poprzez modlitwę różańcową. Na moje pytanie: w takim razie czy Maryja jest obecna przy mnie tylko podczas modlitwy różańcowej? Kościół odpowiada: Nie, lecz Maryja jest także Twoją Matką i jest przy Tobie zawsze, lecz w sposób szczególny jest obecna podczas modlitwy różańcowej. Na moje pytanie: Czy Matka Boska jest bytem transcendentnym? Kościół odpowiada: Maryja jest już wniebowzięta lecz jest obecna zawsze i wszędzie, o ile Ją prosić będziemy w szczerej modlitwie. Na moje pytanie: Dlaczego Maryja nie może mi się objawić jako dobra Matka w swym ciele i od czasu do czasu mnie przytulić? Kościół zwiesza mordę i mówi: Nie wiadomo. To od niej wszystko zależy komu i kiedy ma się objawić. Na moje pytanie: Czy ona przypadkiem nie wie, że większość ludzi to "Tomasze" i że potrzebują dowodu zmysłowego? Kościół trzaska mi drzwiami przed nosem i krzyczy: Maryja objawia się tylko prostym i szczerym sercom które wierzą. A ja idę dalej i robię to, co do mnie należy... Cz wrz 25, 2008 11:40 Sympatyk Lewicy Dołączył(a): Śr sie 06, 2008 9:59Posty: 206 Alus napisał(a):Na jakiej podstawie przemawiasz w imieniu Boga, że stać Go na więcej, na coś bardziej spektakularnego?....DNie przemawiam w imieniu Boga, w którego nie wierzę tylko wyciągam logiczne wnioski. Gdyby istniał i chciał dać znak to jako Wszechmogący zrobiłby to porządnie. Alus napisał(a):....On przemawia do ludzi i dostosowuje swoje znaki adekwatnie do ich To znaczy, że jak ktoś ma krytyczny umysł to znak mu się nie należy? Tylko takie prymitywne znaki dla mało dociekliwych? Kościół zajmuje się cudami, w tym sensie, że weryfikuje co cudem jest a co nie. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie to czyni, bo to co wydaje się cudem dziś, jutro może być wytłumaczone w sposób naukowy. Cz wrz 25, 2008 12:43 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41856 "...to znak mu się nie należy"...ależ wszystkim się należy, tylko - ""Jesli Mojzesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z grobu powstał, nie uwierzą" (Łk 16,31)....nie wierzą Chrystusowi, Jego Kościołowi - nie uwierza w żadne znaki Może być i wyjaśniony...ale Kościół orzeka w czasie terażniejszym, na etapie akualnie dostepnej wiedzy, nauki....nie przewiduje przyszłości Cz wrz 25, 2008 13:11 Wierzba Dołączył(a): Wt sie 19, 2008 7:54Posty: 413 Odnośnie "płaczących posągów" sprawa często jest dość prosta. Jeżeli posąg jest wykonany z porowatego materiału, np. gipsu lub wypalonej gliny, i jest pusty w środku, wystarczy pomalować go emalią, a do wnętrza nalać wody. Warstwa porowatego materiału wchłania płyn, a emalia zapobiega jego wydostaniu się na zewnątrz. Wystarczy wtedy tylko wykonać drobne zadrapania na powłoce emalii, np. w kąciku oczu posągu, by figura nagle zaczęła płakać. Zostało to udowodnione przez włoskiego chemika, L. Garlaschelliego, badającego kwestię płaczących posągów bodajże w 1995 roku. Nie wszystkie przypadki daje radę wyjaśnić tą metodą, niemniej jest to sposób, który zastosowano już w wielu "płaczących" figurach. Czemu ktoś miałby zawracać sobie głowę mistyfikacją? Pomyślmy o małej, spokojnej parafii, do której nagle zjeżdżają się wierni, by się pomodlić przez "cudowną" figurą. Przy okazji uczestnicząc w mszach świętych, składając datki, może kupując też obrazki, różańce i inne takie akcesoria, jakich pełno w podobnych miejscach. Odpowiedź nasuwa się sama. W takich wypadkach nikomu jakoś nie spieszy się do laboratorium, tylko przed ołtarz i do kamery... Niektórzy bardzo chcą wierzyć w cuda, nawet zupełnie w ciemno. Cz wrz 25, 2008 16:03 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
płacząca figurka matki boskiej